Amerykańska wiza będzie wymagać udostępnienia np. Facebooka

Amerykański Departament Stanu chce, by jednostki ubiegające się o amerykańską wizę udostępniały nazwę konsumenta, której używają w tv społecznościowych lub używali po ostatnich pięciu latach, m. in. na Facebooku, Google+, Instagramie, LinkedInie oraz ich chińskich odpowiednikach – komunikuje dziennik "The New York Times". O ujawnienie tego rodzaju danych mają być proszone osoby wypełniające formularz wizowy DS-160.

To dokument, który wypełnia każda postać ubiegająca się o amerykańską wizę, w tym pociechy. Należy go przesłać przez internet przed rozmową w ambasadzie czy konsulacie.

Nazwa użytkownika pozwala wyszukać daną osobę w serwisie (nie wszystkie serwisy domagają się podania imienia i nazwiska, niektóre pozwalają używać pseudonimu). Jeżeli ktoś ma rospostarte konto, np. na Instagramie czy Twitterze, inni potrafią bez problemu zobaczyć, które to treści publikuje. A jeśli konto jest zamknięte dla osób spoza kręgu znajomych, zobaczyć można wyłącznie podstawowe informacje i ów posty, które zostały przez danego użytkownika upublicznione.

Wiza a konto dzięki Facebooku czy Twitterze

Temat zyskiwania dostępu do kont w serwisach społecznościowych powraca. Administracja Donalda Trumpa już jesienią 2017 roku zapowiadała, że osoby ubiegające się na temat wizę imigracyjną, będą proszone o przekazanie takich danych. Wtedy chodziło o 710 tys. osób rocznie. Aktualna propozycja ma dotyczyć ok. 14, 7 mln jednostek, bo tyle osób jak roku ubiega się na temat amerykańską wizę, chcąc wizytować Stany w celach turystycznych lub biznesowych.

Amerykański Departament Stanu tłumaczy po oficjalnym oświadczeniu, że solidna kontrola wnioskodawców o wizę to dynamiczny proces, który to powinien być dostosowywany do pojawiających się zagrożeń.

Przypomina, że wnioskodawcy byli do tej pory proszeni o takie dane jakim sposobem historia podróży, informacja o członkach rodziny czy aktualne adresy zamieszkania. "Zbieranie tych dodatkowych informacji od wnioskodawców wzmocni nasz proces sprawdzania tych wnioskodawców i potwierdzania ich tożsamości" – oświadczył resort.

Chodzi na temat dane z kilkunastu stron, amerykańskich, ale i chińskich:

• Facebooka,

• Twittera

• Instagrama,

• LinkedIna,

• YouTube’a,

• Flickra,

• Google+,

• Myspace,

• Pinteresta,

• Reddita,

• Tumblra,

• Vine’a

• chińskiego Doubana,

• QQ,

• Sina Weibo,

• Tencent Weibo,

• Youku;

• rosyjski VK,

• belgijski Twoo,

• łotewski Ask. fm.

Swoich nazw klienta nie będą musieli przekazywać mieszkańcy ok. 40 państw, wobec których USA nie wymaga posiadania wizy a także osoby podróżujące do NA JUKATAN z wizą dyplomatyczną i z oficjalną wizytą państwową – wskazuje "NYT".

Propozycja nie jest jeszcze obowiązującym przepisem. Przez 60 dni będą trwać w tej sprawie konsultacje publiczne, które zakończą się 29 maja.

Facebook komentuje propozycję Departamentu Stanu

Głos w sprawie zabrał Facebook, który podkreślił, że stanowisko firmy się nie zmieniło i nadal sprzeciwia się ona temu, by podróżni byli zmuszani do przekazywania prywatnych danych dotyczących ich kont, w tym haseł (choć podkreślmy, że propozycja Departamentu Formy nie dotyczy udostępniania haseł, a tak jak wspomnieliśmy wyżej – wyłącznie nazw użytkownika).

Czy można ukryć konto przed fiskusem? Wyjaśnia Paweł Blajer