Michnik: „GW” nie nawoływała do inwigilacji i delegalizacji

27 lipca, 2020
Category: odmienne

„Gazeta Wyborcza” nigdy nie nawoływała ani sluzace do inwigilacji, ani delegalizacji partii prawicowych – zeznał w środę redaktor naczelny „GW” Adam Michnik na sporze wytoczonym przez wydawcę „GW” „Tygodnikowi Solidarność” za tego rodzaju słowa.

Pozwani wnoszą o oddalenie pozwu, dowodząc, że była to tylko „dopuszczalna sprawdzenie publicystyczna”. Osad w tejze sprawie Sąd Okręgowy na warszawskim rynku ogłosi siedmiu października.

Przy 2005 r. w „TS” znalazło się zdanie, że „GW” nawołuje do delegalizacji i inwigilacji prawicy. Agora S. Zas. wytoczyła proces o ochronę swych dóbr osobistych wydawcy tygodnika, autorce tekstu i redaktorowi naczelnemu Jerzemu Kłosińskiemu. Za podanie nieprawdy w pozwie zażądano od tych propozycji przeprosin jak i równiez wpłaty trzydziestu tys. zł na cel społeczny.

„W samym krytycyzmie +TS+ wzgledem +GW+ nie widzę zero niestosownego, jakkolwiek znalazło się tam kłamliwe sformułowanie, które godzi po dobre imię gazety; to fałsz jak i równiez oszczerstwo” – powiedział przy środę Michnik przed sądem. Według niego „TS” sugerował, że „GW” wzywała do przestępstwa, jakim jest inwigilacja partii. Dodał, że „GW” „piętnowała inwigilację PC a mianowicie partii braci Kaczyńskich, których brała przy obronę”. Artykuł „TS” Michnik uznał zbytnio krzywdę wyrządzoną ludziom, „którzy wiele latek walczyli na temat demokrację”.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz zeznawał na jednej z wcześniejszych rozpraw jak świadek, że w artykule „GW” pt. „Jak zjeść ten faszyzm? ” pisano m. in. o konieczności inwigilowania poprzez państwo ugrupowań radykalnie prawicowych lub pierwotnego ewentualnej delegalizacji – próbując generalizować to na całą prawicę. „Ten artykuł +GW+ dotyczył partii faszystowskich jak i równiez faszyzujących, które sięgały wedlug przemoc jak i równiez posługiwały się zakazaną przez prawo retoryką rasistowską” – powiedział Michnik. „Żadnych wezwań tam nie zaakceptowac było” – dodał.

Autorka tekstu przy „TS” Teresa Kuczyńska powiedziała sądowi, że „GW”, która prawicę pojmuje bardzo szeroko, „wołała o delegalizację takich partii jak Młodzież Wszechpolska, zamykanie instytucji jakim sposobem IPN i o definitywne rozwiązanie Radia Maryja”. Według niej „GW” prowadzi od wielu lat „nagonkę dzieki prawicę jako taką”, zas inkryminowane słowa były do niej opinią. Przyznała, że zanim ich napisaniem nie prosiła „GW” na temat komentarz.

Jerzy Kosiński zeznał, że „GW” często żonglowała określeniem „faszystowski”, którą to cechę a mianowicie jego zdaniem – przypisywano szeroko rozumianej prawicy. „Nasz artykuł był klasyczną polemiką prasową dotyczącą poglądów i zadbaj, a wynikającą z publikacji +GW+” – dodał. „Gdyby Michnik napisał polemikę sposród nami, to bym ją wydrukował” a mianowicie oświadczył podstawowy „TS”.

„Nie ma tak zaawansowanej publikacji +GW+, która potwierdzałaby twierdzenia pozwanych” – mówił sądowi przy końcowym wystąpieniu radca prawny Agory Piotr Rogowski. „Wolność słowa może mieć dzieki swych sztandarach tylko ten, kto pisze prawdę” – dodał.

„Nie doszło az do naruszenia dóbr osobistych powoda” – mówiła adwokat pozwanych mec. Małgorzata Ułaszonek-Kubacka. Podkreślała, że artykuł „TS” nie był informacją prasową, jednak opinią wyrażoną w ramach polemiki. „Ten tok w ogóle nie powinien mieć miejsca” – oceniła. Dodała, że „TS” nie zaakceptowac był samotny w swoich ocenach „GW”.

W środę inny stoleczny sąd odroczył bez terminu proces cywilny, w którym Michnik pozwał b. naczelnego „Dziennika” Roberta Krasowskiego. Żąda od niego przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na zamiar społeczny za jego słowa, że „Michnik poświęcił 1/3 życia w obronę byłych ubeków”. Krasowski chce oddalenia pozwu, powołując się dzieki wolność słowa. Na konkluzja powoda sąd powołał biegłego językoznawcę prof. Jerzego Bralczyka by ocenił inkryminowaną wypowiedź.

Rogowski powiedział PAP, że niedawno Sąd Najwyższy uchylił wyrok, w którym warszawski sąd zdecydował, że b. poseł LPR Wojciech Wierzejski nie musi przepraszać Michnika zbytnio podanie nieprawdziwej informacji, rzekomo naczelny „GW” był członkiem PZPR. Sprawa wraca sluzace do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który potwierdził przy 2008 r., że „nie każde wniosek nieprawdy wydaje sie byc zniesławieniem”. Było to powodem oddalenia pozwu Michnika wzgledem Wierzejskiego wraz z żądaniem przeprosin i wpłaty 30 tys. zł dzieki cel społeczny. (PAP)

sta/ wkr/ mow/

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy