Fundacja Schumana: Najkorzystniejsze dla Lokalny wejście do strefy euro  Pieniądze

Wejście do obszary euro będzie najkorzystniejsze dla Polski, mniej korzystne będzie odwlekanie tej decyzji, a najmniej korzystna formalna oświadczenie, że euro nie zabawiamy - to generalne wnioski z zaprezentowanego we wtorek raportu Fundacji Schumana "Co dalej z euro? ".

Uczestniczący w prezentacji raportu wiceminister finansów Leszek Skiba polemizował jednak wraz z jego założeniem, że w tej chwili należy podejmować decyzję w sprawie wejścia lub nie do strefy euro i że ta jest "uciekającym pociągiem".

Trzy scenariusze

Prof. Witold Orłowski, pod którego kierunkiem raport został przygotowany podkreślał, że raport jest próbą maksymalnie racjonalnego podejścia do odwiedzenia kwestii wejścia Polski do odwiedzenia strefy euro i abstrahuje od uwarunkowań politycznych.

Kłopot z przyjęciem euro. Polska się wstrzymuje, ale "chce mieć opcję"

Jest, jak dodał, "próbą odpowiedzi, jakie są opcje" przed Polską w tej sprawie. Stąd w raporcie zawarta jest analiza trzech scenariuszy - że zapada decyzja o wejściu Lokalny do euro najszybciej jak to możliwe (czyli, według raportu, ok. 2025 roku), że Polska nadal "żyje w przedpokoju" nie podejmując żadnej decyzji, wreszcie, iż Polska "trzaska drzwiami" jak i również oficjalnie deklaruje, że nie zaakceptować przyjmie waluty euro.

Każdy z tych scenariuszy został w raporcie zanalizowany pod kątem konsekwencji prawniczych, politycznych, finansowych, a także ogólnogospodarczych.

Orłowski podkreślał, że nie ma jednej odpowiedzi, czy wejście do euro Polsce się opłaca, a takie podejście do problemu jest maksymalnym realnym uproszczeniem. Wyjaśniał też, które założenia przyjęli autorzy papieru.

- Wspólny scenariusz dotyczący Unii jest taki - w strefie € następuje stabilizacja i współwystępują mocne procesy integracji a mianowicie mówił. W efekcie zrealizowany zostanie "osobny budżet i ścisłe jądro Unii wokół obszary euro".

Korzyści i zagrożenia

Z syntezy zawartych po raporcie scenariuszy wynika, hdy decyzja o szybkim wejściu Polski do strefy € oznaczać będzie: mocniejszą lokalizację negocjacyjną i większą moc przetargową Polski, wpływ dzięki kierunki i kształt polityk UE oraz strukturę budżetu, wzrost atrakcyjności inwestycyjnej Polski, skuteczniejsze neutralizowanie tendencji protekcjonistycznych poszczególnych państw, mniejsze koszta ekspansji polskich firm w inne rynki, lepszy dostęp do rynków kapitałowych jak i również łatwiejsze pozyskiwanie kapitału dzięki rozwój, możliwość skuteczniejszego przeciwstawiania się cięciom funduszy strukturalnych dla Polski.

Pozostawanie "w przedpokoju" może, w mniemaniu autorów raportu, sprzyjać błędnemu postrzeganiu przez inne państwa i instytucje unijne intencji Polski, być zachętą do odwiedzenia spekulacji finansowych, pretekstem do odwiedzenia odwlekania w czasie trudnych reform, ograniczyć możliwości wpływu Polski na kształt polityk UE, ograniczyć napływ kasy unijnych, spowodować wzrost wątpliwości, hamujący rozwój kraju.

Polacy zarabiają zbytnio mało. Kiedy awansujemy do odwiedzenia grona bogatych?

- Pozostawanie w przedpokoju to utrzymywanie się stanu niepewności - dziś jesteśmy np. bardzo zadowoleni z tego, że mamy mocnego złotego, jednak za rok możemy okazać się w zupełnie innych nastrojach, na tym polega forma niepewności - mówił Orłowski.

Z kolei "trzaśnięcie drzwiami" to utrata wpływu na kierunek dalszego progresu UE, konieczność renegocjacji traktatu akcesyjnego, dalsze zaostrzenie konfliktu na polskiej scenie politycznej, negatywny impuls dla reform strukturalnych, spadek znaczenia polskich firm w sieci powiązań międzynarodowych, spadek atrakcyjności inwestycyjnej kraju, konieczność akceptacji względów finansowych, uzgodnionych przez kluczowe kraje UE, silne zredukowanie funduszy unijnych.

- Trzeba się liczyć z tym, że zostałoby wówczas zinterpretowane jako stwierdzenie, hdy Polska będzie obszarem długookresowej niestabilności - zaznaczył Orłowski.

Pociąg nie ucieka

Wiceminister finansów Leszek Skiba polemizował z założeniem dokumentu, że istnieje dziś potrzeba podejmowania decyzji w sprawie wejścia Polski do tereny euro, a przyszłość samej strefy jest już zdefiniowana. - Nie jest faktycznie, że to jest pewien uciekający pociąg, my tego w ogóle nie widzimy w Brukseli - gadał.

Przekonywał, że strefa euro cały czas się zmienia i wciąż utrzymuje spór w ramach tylko strefy, jaki ona dzierży mieć kształt. Podkreślał, iż Polska, choć nie jest w strefie euro, całkowity czas uczestniczy w dyskusjach o jej kształcie i ewentualnym budżecie strefy. - Jesteśmy aktywni, obecni, zaś nasz głos jest uchwytny dla ucha - zaznaczył wiceminister zasobów.

Z kolei meldunek, zdaniem Skiby, "jest nazbyt optymistyczny", jeśli chodzi na temat sytuację strefy euro jak i również jej perspektywy.

- Stanowisko wicepremiera Morawieckiego jest bezustannie takie same - dziś nie jawi się być to okres, aby przystępować do obszary euro, strefa euro nie jest do tego gotowa i polska gospodarka jeszcze na tym nie skorzysta w odpowiedni sposób - powiedział Skiba.

Ekspert: kurs sprawiedliwy to surrealizm Pieniądze