Prezydent zasugerował, że nie weźmie udziału przy referendum na warszawskim rynku

Prezydent zasugerował, że nie weźmie udziału przy referendum na warszawskim rynku
27 lipca, 2020
Category: inne

# dochodzą komenatrze polityków #

07. 08. Stolica polski (PAP) – Bronisław Komorowski ocenia, że samorządy są coraz częściej polem partyjnych batalii toczonych m. in. za pomocą referendów ws. odwołania prezydentów miast. Komorowski zasugerował, że nie weźmie udziału przy możliwym referendum ws. odwołania prezydent Stolicy polski Hanny Gronkiewicz-Waltz.

W środowym wywiadzie na rzecz TVP1 prezydent został zapytany m. in. czy wziąłby udział w ewentualnym referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz.

„Z niepokojem przyjmuję taką nową tendencję, która się pojawiła w samorządach (… ) że obecnie coraz częściej na rejonie samorządu są toczone ów najpoważniejsze batalie partyjne. Jak i równiez to źle, ze stratą dla samorządu” – powiedział Komorowski.

Między innymi dlatego – zaznaczył – swoim kancelaria przygotowuje projekt ustawy, który „zwiększa uprawnienia mieszkancówrezydentów w zarządzaniu miastem, jednak przez referenda merytoryczne” urzadzane np. po kwestii tegoz, na jakie mozliwosci wydać pieniądze.

Chodzi o projekt ustawy samorządowej, który przewiduje metrów. in., że referenda miejscowe byłyby ważne bez względu na liczbę uczestniczących po nich osób. Wyjątkiem byłoby referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu wyłonionego przy wyborach bezpośrednich – na rzecz ważności takowego referendum konieczna byłaby frekwencja nie mniejsza niż podczas wyborów tegoz organu; obecnie jest to 3/5 liczby osób, które wzięły udział w wyborach. Po czerwcu prezydent poinformował, że projekt ma trafić sluzace do Sejmu na wakacjach.

Komorowski podkreślił, że chciałby „powściągnąć pokusę transferowania wojny partyjnej na poziom samorządowy, realizowanej głównie za posrednictwem referenda odwołujące prezydentów miejscowosci w czasie kadencji”.

„Taki wentyl bezpieczeństwa ma obowiazek być, lecz nie musi być łatwy dostęp w dodatku rewolweru, który ma zastrzelić konkurenta politycznego poprzez referendum, które tylko nosi pozory dbałości na temat miasto, dzieki nim naprawdę jest cząstką bitwie politycznej” a mianowicie powiedział prezydent.

Zaznaczył, że referendum lokalne nie jest aktem wyborczym, choć jest zdarzeniem „ważnym z punktu widzenia funkcjonowania miasta”.

„Ale tak trochę wiem, że niekoniecznie weźmie mezczyzna udział po referendum? ” – zapytał dziennikarz. „Dobrze pan rozumie” – odparł Komorowski.

Politycy opozycji sceptycznie odnieśli się do wypowiedzi prezydenta ws. udziału w ewentualnym referendum w Warszawie. Zdaniem polityka PiS Joachima Brudzińskiego wypowiedź ponizsza oznacza, że myśli mezczyzna już dziś o poparciu ze strony www PO w przyszłej batalii o reelekcję. Według Brudzińskiego „prezydent pokazał, że nie jest strażnikiem demokracji, tylko żyrandola w Pałacu Prezydenckim”.

„To jest pozostaly dowód, że wszyscy tobie, którzy uważają Komorowskiego za prezydenta wszelkich Polaków, grzeszą totalną naiwnością; to jest, był i będzie funkcjonariusz partyjny, wykonujący rozkazy przedstawienie premierowe Donalda Tuska i wiceszefowej PO Hanny Gronkiewicz – Waltz” – ocenił Brudziński.

Z kolei lider RP Janusz Palikot powiedział, że wydaje sie „strasznie, potwornie zasmucony tym”, że Komorowski – na którego głosował i którego wspierał – wezwał do bojkotu referendum warszawskiego.

„W tak nieobywatelski, niewłaściwy, niedemokratyczny sposób prezydent nigdy nie zaakceptowac powinien się wypowiadać publicznie” – ocenił szef Aliansu. Palikot stwierdził, że Warszawa „nie może być na dobre skazana dzieki nieudolne rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz, marnującej wielkie pieniądze publiczne, na arogancję, pychę, bufonadę tej władzy”.

Dezaprobatę wyraził też europoseł SLD Wojciech Olejniczak. Jak ocenił, zachowanie prezydenta jest typowo partyjne. „To wydaje sie byc niegodne, by prezydent, strażnik konstytucji, jednostka, która musi nawoływać do brania udziału w wyborach, w ostentacyjny sposób dał wszystkim sluzace do zrozumienia +nie idźcie dzieki wybory+” a mianowicie powiedział Olejniczak.

Zdaniem strategia Sojuszu, nastawienie prezydenta wydaje sie byc „antydemokratyczne”. „W wyborach nalezy brać udział, można oddać głos nieważny, w przypadku prezydenta jego podejście jest typowo partyjne, po obronie Hanny Gronkiewicz Waltz” – powiedział Olejniczak.

Nastepnie szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk stwierdził, że Komorowski „jako prezydent wszystkich Polaków nie powinien publicznie składać takich deklaracji”. Według Mularczyka, prezydent winien „wznieść się ponad kwestie partyjne” jak i równiez wziąć ponizej uwagę fakt, że zebrano wiele podpisów warszawiaków opowiadających się za referendum.

Mularczyk wypomniał prezydentowi, że w sytuacji prezydentów odmiennych miast zachował milczenie, a w stolicy zdecydował się na „poparcie na swój sposób prominentnego członka PO”. „Tymczasem prezydent pokazał, że zrzeczenie się partyjnej legitymacji było tylko pustym gestem” – ocenił.

Inaczej wypowiedź prezydenta oceniają politycy koalicji. Szef mazowieckiej PO Andrzej Halicki powiedział PAP, że jego zdaniem wszelkie argumenty polityków opozycji są chybione.

„Ci, którzy twierdzą, że postawa prezydenta wydaje sie nieobywatelska, nie rozumieją jednostki referendum. Tutaj wybór wydaje sie byc zero-jedynkowy, niepójście oznacza głos +na nie+” – powiedział. Jego zdaniem prezydent przez minione trzy okres swojej kadencji udowodnił, że działa przeszlo podziałami, natomiast zarzut upartyjnienia jest niecelny.

Zdaniem szefa klubu PSL Jana Burego prezydent ma prawo – jak każdy mieszkaniec Stolicy polski – do wyrażenia swojej postawy w stosunku do referendum, natomiast głosy krytyki są w tym przypadku zupełnie nieuzasadnione.

„Prezydent zdecydował najwyraźniej, że nie weźmie udziału po teatrzyku politycznym, jakim wydaje sie próba odwołania prezydent Stolicy polski rok poprzednio i tak zaplanowanymi wyborami. I to jest demokratyczne, by wyborcy – w normalnym terminie, przy normalnym trybie udzielili badz nie poparcia władzom stolicy” – dodał Bury.

Na koniec lipca az do komisarza wyborczego złożono wiecej niz 232 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorem wydaje sie byc Warszawska Wspólnota Samorządowa, zas w akcję zbierania podpisów włączyły się m. in. PiS jak i równiez Ruch Palikota. W weryfikacji wnioskodawców prezydent stolicy wydaje sie byc odpowiedzialna metrów. in. zbyt podwyżki wartosci biletów przy komunikacji miejskiej, fatalne przygotowywanie ustaw śmieciowych, kłopoty szkół i przedszkoli oraz paraliż inwestycyjny w Warszawie. (PAP)

wni/ mok/ dym/

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy