Szostkiewicz: dostrzegam pola do rewizji stosunków państwo-Kościół

Author:
27 lipca, 2020
Category: odmienne

Po 20 czasach od podpisania konkordatu widoczne są obszary, gdzie zwiazki państwo-Kościół wymagałyby rewizji a mianowicie uważa publicysta Adam Szostkiewicz. Zalicza az do nich metrów. in. szkolenie religii po szkołach badz obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej.

„Z biegiem periodu wychodzi więcej problemów niż korzyści związanych z konkordatem” – powiedział PAP publicysta „Polityki”.

Szostkiewicz stwierdził, że nie należy on sluzace do radykalnych krytyków, dla których samo bycie tej dokumenty urzedowe jest nieszczęściem, ale uważa, że konkordat „bardziej służy konsolidacji sytuacji ustrojowej Kościoła w nieograniczonej Polsce niż samemu państwu”.

„Zasadniczo jak i równiez konkordat, i uchwalona obok schyłku PRL ustawa na temat stosunkach państwo-Kościół, podtrzymana sposród pewnymi odmianami przez wolną Polskę, miały służyć stabilizacji stosunków państwo-Kościół i stworzeniu na tym danym odcinku pozytywnego klimatu społecznego” – mówił Szostkiewicz.

Jak ocenił, w pierwszych latach to się udało. „Uważam, że była to zmiana pozytywna. Jednak z biegiem lat, na skutek błędów na obu stronicach – i po stronie kolejnych rządów demokratycznych i po witrynie instytucji Kościoła – ten kapitał został – w moim odczuciu – zmarnowany” – powiedział Szostkiewicz.

Podkreślił, że rośnie grupa, zwłaszcza wśród bystrosci, uważająca, że w biznesi nie ma rozdziału Kościoła jak i równiez państwa, zapisanego w porozumieniu między Polską a Stolicą Apostolską.

„Można na to przytoczyć wiele przykładów. Dla mnie kuriozalnym np. wydaje sie byc pomysł – który na naszym portalu funkcjonuje bez większej dyskusji – istnienia komisji dwustronnej państwo-Kościół (Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu – PAP), która się zbiera do omawiania jakichś spraw interesujących obie strony. Tego nie ma nigdzie przy zachodniej, demokratycznej Europie, żeby było formalne gremium, gdzie się spotka rząd z biskupami” a mianowicie wskazał Szostkiewicz.

Inny trudnosc to a mianowicie zdaniem publicysty – „permanentna obecność duchownych rzymskokatolickich na wszelkiego typu zgromadzeniach ogólnych, na każdym szczeblu władzy – od czasu państwowej na samorządową”. „Jaki to jest rozdział państwa? I wszyscy to tolerują” – mówił publicysta „Polityki”.

Szostkiewicz podkreślił, że pojawiające się niedawno wezwania sluzace do odstąpienia od konkordatu są „naiwne politycznie”, ale zauwaza on tereny, w których ta porozumienie mogłaby podlegać rewizji.

„To jest debata (… ) o obecności religii przy szkołach publicznych, które są finansowane wraz z budżetu państwa. Wszyscy wiemy, że to nie wydaje sie byc żadne religioznawstwo, nie jest to żadna wiedza obiektywna na temat religiach jedynie po prostu katecheza, prowadzona dodatkowo poza kontrolą władz świeckich” – powiedział Szostkiewicz.

Ponownego określenia – zdaniem Szostkiewicza – wymaga też trudnosc obecności znaków religijnych po przestrzeni publicznej. „Oburzają się ludzie: że przecież dla kogo znak krzyża przeszkadza. Lecz może są tacy, którym przeszkadza jak i równiez może należałoby takie rzeczy przedyskutować raz jeszcze. Bo jeśli są szpitale zakonne, kościelne, to nie istnieje dyskusji, kazda symbolika chrześcijańska jest tu dopuszczalna. Lecz chodzi o miejsca publiczne, a nie wyznaniowe” a mianowicie powiedział Szostkiewicz.

„Myślę, że to wydaje sie byc dobry trend myślenia, nalezy przewietrzyć, sprawdzić, jak ów konkordat służy obu stronicom – nie tylko Kościołowi, jednak też państwu polskiemu jak i równiez czy aby nie trzeba czegoś – oczywiście na trasie dyplomatycznych negocjacji, bez żadnego grożenia zrywaniem – poprawić i zmienić” – zaznaczył Szostkiewicz.

Według niego radykalni krytycy konkordatu powinni pamiętać, że był on przyjmowany w innej rzeczywistości. Podkreślił, że logika rządu premier Hanny Suchockiej, za czasów której doszło do podpisania konkordatu, była taka: „trzeba wyraźnie pokazać, że swieza Polska wydaje sie inna a mianowicie otwarta, demokratyczna, w której ludzie wierzący są identycznie traktowani jak niewierzący i na tym tle różne sprawy jak powrót religii az do szkół wydawały się uzasadnione”.

Szostkiewicz zauważył, że po świecie demokratycznym w zasadzie od czasu konkordatów się odchodzi. „To jest dość anachroniczna, zupełnie z odmiennej epok, odmiana polityki międzynarodowej w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego jako podmiotu uprawnienia międzynarodowego. Gdyby sytuacja zaczynała się od czasu zera i dziś mielibyśmy podpisywać tę umowę, to należałbym az do tych, którzy powiedzieliby, żeby tego nie zaakceptowac robić” – dodał.

„Ale dziś konkordat jest i nie wyobrażam sobie, sposród powodów politycznych, żeby ktokolwiek poważny przy obecnym układzie sił domagał się swoim zerwania” a mianowicie podkreślił. (PAP)

js/ abr/ ura/

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy