Jaguar Land Rover ograniczy wytwórczość i skróci tydzień roboty  Ze świata

  • Nowa cena dla kierowców. "Najostrzejsze" prawo na świecie
  • Funt spadł poniżej pięciu złotych. Następne "nie" dla brexitu uderzyło w brytyjską walutę
  • Nowy obowiązek dla Polaków w Wyspach. Wszystko, co jesteś zobligowany wiedzieć
  • Żyją tysiące kilometrów od Londynu, obawiają się brexitu. "Chodzi o całe nasze życie"
  • "Absolutnie katastrofalne". Gigant ostrzega przed efektami braku porozumienia

Jaguar Land Rover (JLR) streści czas pracy do trzech dni w tygodniu w swojej fabryce w Uk. Postanowienie motywowana jest obawami scalonymi z konsekwencjami brexitu i polityki dotyczącej silników Diesla - poinformowała w poniedziałek agencja Reutera.

Fabryka JLR w Castle Bromwich w środkowej Anglii będzie działać w skróconym zakresie dni od października do odwiedzenia początku grudnia. Rzeczniczka prasowa JLR wskazała, że zmiany obejmą tysiąc pracowników, lecz jednocześnie uda się ustrzec się redukcji zatrudnienia.

W oświadczeniu największego brytyjskiego twórcy samochodów można przeczytać, że tymczasowe zmiany są wpisywane "w związku z ciągłymi przeciwnościami, które wpływają dzięki przemysł motoryzacyjny".

Firma ujawniła również, że przy celu ochrony swoich warsztatów od 2010 roku zainwestowała już ponad 4 mld funtów w "sprawdzone technologie produkcyjne".

Ostrzeżenie zanim brexitem

May: układ w sprawie Brexitu według mojemu albo wcale

W ubiegłym tygodniu prezes JLR Ralf Speth ostrzegł brytyjską premier Theresę May, iż niekorzystne porozumienie w sytuacji wyjścia Wielkiej Brytanii z Starego kontynentu Europejskiej może doprowadzić do odwiedzenia likwidacji dziesiątek tysięcy pomieszczeń pracy.

Speth powiedział także, że "błędne decyzje" w rozmowach ze Wspólnotą potrafią uderzyć w branżę motoryzacyjną i doprowadzić do miliardowych strat.

Agencja Reutera podała, że według prezesa JLR brytyjski rząd demonizował samochody z silnikami Diesla, co miało wymusić w producencie likwidację tysiąca miejsc pracy.

Spadek sprzedaży diesli

Agencja zauważa, że zdecydowana większość sprzedawanych w Wielkiej Brytanii samochodów to modele z silnikami wysokoprężnymi; na pełnym świecie to około 45 procent.

Sprzedaż wozów z tego rodzaju napędem dzięki Wyspach, które są kolejnym pod względem wielkości w europie rynkiem motoryzacyjnym, spadła w tym roku o 30 procent. Pozycja wygląda podobnie na pozostałych wiodących rynkach.

Według Reutera to konsekwencja prac rządów prowadzonych w reakcji na skandal związany spośród ujawnionym w 2015 roku kalendarzowego manipulowaniem pomiarami emisji spalin między innymi przez Volkswagena.

Czy warto poświęcać się na rzecz pracy? Życie osobiste bądź kariera?